RSS
 

Notki z tagiem ‘Tyrmand’

Matthew Tyrmand, syn Leopolda.

01 gru

Jestem Tyrmand, syn Leopolda
Autor: Matthew Tyrmand, Kamila Sypniewska
wydawnictwo: Znak
data wydania: 23 września 2013
ISBN: 9788324027781
liczba stron: 208
kategoria: biografia/autobiografia/pamiętnik

Książka muszę przyznać nie rozczarowała mnie a przeciwnie mile zaskoczyła. Dlaczego ? Nie spodziewałam się iż dowiem się wiele o życiu Leopolda Tyrmanda. Bo co może pamiętać dorosły mężczyzna, który utracił ojca w wieku czterech lat. Tylko jakieś mgliste wspomnienia lub to co opowiada matka. A ona twierdzi, że jest on nieodrodnym synem swojego ojca. Matthew wychowywany przez kobiety od zawsze marzył aby wyrwać się z Brooklynu na Manhattan. Marzenie swoje spełnił. Pracuje na Wall Street i podróżuje po świecie.
W swojej książce opowiada o rodzinie ze strony matki. Dużo miejsca poświęca szczególnie wujkowi Aviemu i babce, która twardą ręką rządziła całą rodziną. Następne strony zawierają barwną relację z okresu studiów oraz początków pracy na Wall Street. Opowiada o swoich pragnieniach, poglądach na różne sprawy. Czyta się rewelacyjnie, bardzo szybko, język zrozumiały dla każdego. Na plus według mnie należy dodać, iż w książce są wytłumaczone pewne zwroty, tytuły czasopism czy wreszcie osób tam występujących. Nie każdy musi się orientować w tamtych realiach.
Duet pisarski Matthew Tyrmand i Kamila Sypniewska zasługuje na słowa uznania za tą publikację. I jeszcze przyciągająca uwagę okładka aż zaprasza zajrzyj do środka.
A jeżeli ktoś chce dowiedzieć się więcej o Leopoldzie Tyrmandzie niech sięgnie po inne pozycje w tej pozna tylko chłopaka, który stracił ojca będąc dzieckiem.
Moja ocena 5,5/6

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Recenzja

 

Leopold Tyrmand barwna postać????

24 lis

Moją przygodę z tą barwną postacią jak on min niektórzy mówią czyli z Leopoldem Tyrmandem rozpoczęłam od książki „Tyrmandowie. Romans amerykański.” Agaty Tuszyńskiej. Jak zwykle cudowne pióro pani Agaty dodało niewątpliwie kolorytu tej publikacji, która zawiera listy Tyrmanda z jego trzecią żoną Mery Ellen Fox. Pomimo dzielącej ich sporej różnicy wieku pokochali się szczerym uczuciem. No tak ale to tylko malutki wycinek życiorysu. Wtedy przyszedł czas na jego biografię Mariusza Urbanka „Zły Tyrmand” oraz głośną powieść „Zły” Leopolda Tyrmanda. Zaczęłam od audiobooka „Złego”, którego świetnie czyta Marek Konrad. Szczerze muszę przyznać bardzo mi się „Zły” podobał. Wtedy też tak mi się wydawało zaczęłam rozumieć zachwyty nad jego twórczością. Na ale przyszedł czas na biografię i tu nie miła niespodzianka. W swojej książce Mariusz Urbanek przedstawia relacje osób, które stykały się z Leopoldem Tyrmandem. Nie wszyscy wyrażają się o nim już tak pochlebnie jak wcześniej myślałam. Bardzo rzadko mówił o swoim pochodzeniu, latach okupacji ale uważał się za wielkiego kobieciarza – choć niektórzy uważają iż to były przechwałki na wyrost. Zdziwiło mnie także to, iż relacje które poznałam z tej pozycji są inne niż te zamieszczone w „Dzienniku 1954”?. Ale na kolejnych stronach trochę się to rozjaśniło. Ci co go znali uważają iż przeinaczał on pewne fakty aby się na niektórych zemścić. Po wyemigrowaniu do Stanów praktycznie zrywa kontakty ze wszystkimi i wraca do wiary przodków. Ale jeszcze sprawa nazwiska w biografii są dwie wzmianki: nazywał się Tyrman dodał d oraz iż to naczelny Przekroju stworzył nazwisko Tyrmond – o zamienił na a. I tak na dobrą sprawę trochę mnie ten „bikiniarz” rozczarował. Ale muszę przyznać „Zły” podobał mi się.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii dkk, notatka