RSS
 

Archiwum - Październik, 2013

„Zapowiedź burzy” Marie – Sophie Vermont

27 paź

Zapowiedź burzy
Autor: Marie-Sophie Vermont
tłumaczenie: Iwona Puchalska
tytuł oryginału: Avis de temepte
wydawnictwo: Zielona Sowa
data wydania: 2008
ISBN: 978-83-7435-956-6
liczba stron: 111

Książka nie powaliła mnie na kolana. Ot z gatunku tych co przeczytane i zapomniane. Ale do rzeczy. Bohaterami są: rodzeństwo Agata i Marcell, ich rodzice Cecylia i Ben oraz kumple Agaty Casio i Zac. Wszyscy spędzają wakacje nad morzem, które mają przebiegać z góry ustalonym rytmem. Ale do Białego Domku zawita pewna tajemnicza amerykańska rówieśniczka Agaty Oona. Dziewczyna wprowadza duże zamieszanie w życiu nastolatki ale czy tylko jej życiu? Kim tak naprawdę okaże się Oona? Autorka nie wysiliła się aby stworzyć jakieś szczególnie skomplikowane postaci, akcja praktycznie żadna. Książka jaki wiele, które przechodzą bez echa. Język też nie wyszukany.
Moją uwagę po paru stronach zwróciła fabuła – miałam wrażenie, iż gdzieś z podobnym schematem się spotkałam. I nie myliłam się!!!! Książka bardzo przypomina „Mężczyznę, kobietę, dziecko” Ericha Segala. Ale gdzie jej do niej………………….
Moja ocena 2/6
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań czytelniczych „Pod hasłem” oraz TRÓJKA E – PIK (marzec 2012).

 
 

„Twarzą w twarz” Ingmar Bergman

22 paź

Twarzą w twarz
Autor: Ingmar Bergman
tłumaczenie: Zygmunt Łanowski
tytuł oryginału: Ansikte mot ansikte
wydawnictwo: Czytelnik
data wydania: 1978
liczba stron: 110

Do tej pory maja znajomość twórczości szwedzkiego reżysera Ingmara Bergmana ograniczała się do filmów przez niego wyreżyserowanych. Aż niedawno wpadła mi w ręce niewielka książeczka, której autorem jest Bergman. W zasadzie jest to jego scenariusz filmowy zatytułowany „Twarzą w twarz”. Nie powiem żeby książkę czytało się lekko i przyjemnie. Jak dla mnie jest trochę w nie niedomówień i braku dokończenia pewnych zdarzeń. Może to tylko moje odczucie?
Bohaterką Bergmana jest doktor Jenny Isahsson – psychiatra, która sama boryka się z chorobą psychiczną. Aby trochę odpocząć wraca do domu dziadków. Tu pani doktor stara się pokonać swoje lęki, omamy aby nie wylądować po drugiej stronie biurka. Podejmuje rozpaczliwą walkę z sobą samą. Czy ją wygra? Ona walczy sama gdyż męża i córki to nie interesuje. Córka jej wręcz nienawidzi. Pomocny okazuje się Thomas Jacobi, który czuwa przy niej gdy przychodzi załamanie.
Scenariusz podejmuje trudny temat osoby z podejrzeniem schizofrenii. Należy też zwrócić uwagę jak ważna jest pomoc bliskich ale także chęć podjęcia walki z chorobą. „Zwariować” jest łatwo tylko co dalej.
W filmie w dr Jenny Jsahsson wcieliła się Liv Ullmann.
Książkę zaliczam do wyzwań czytelniczych: „czytam książki wydane przed 1990 rokiem” oraz TRÓJKA E – PIK ( sierpień 2012 ).

 

„Wiktoria” Knut Hamsun

20 paź

Wiktoria
Autor: Knut Hamsun
tłumaczenie: Czesław Kędzierski
tytuł oryginału: Victoria
wydawnictwo: Książka i Wiedza
data wydania: 1989
ISBN: 83-05-12306-5
liczba stron: 144

Na październikowe spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki, którego jestem członkiem każdy z nas miała zaproponować książkę pisarza skandynawskiego. Owszem wcześniej czytałam książki z tego regionu ale były to przeważnie kryminały, które chłonęłam. Czytałam recenzje na różnych blogach i portalach aż wreszcie trafiłam na pozycję, która mnie zainteresowała. Tym tytułem okazała się „Wiktoria” Knuta Hamsuna. Szczerze muszę przyznać, iż do wyboru tej pozycji przyczynił się trochę życiorys autora.
Knut Hamsun właśc. Knut Pedersen pochodził ze starego rodu chłopskiego. Był samoukiem, wiele podróżował, imał się różnych zawodów. Światowy rozgłos przyniosła mu powieść „Głód”. W 1920 roku otrzymał Nagrodę Nobla za „Błogosławieństwo ziemi”. Wyznawane przez niego zasady witalizmu i patriarchalizmu doprowadziły go w współpracy z Niemcami hitlerowskim. Za kolaborację był sądzony i skazany na wysoką grzywnę. Wiadomość wywołała wielkie poruszenie wśród wielbicieli tego autora.
Tyle o samym autorze a teraz czas na „Wiktorię”. Szczerze muszę przyznać, iż ta niewielka książeczka zainteresowała mnie. Choć mam pewien niedosyt związany z postępowaniem głównych bohaterów. Głównymi bohaterami są Jan – syn młynarza oraz Wiktoria dziewczyna z wyższych sfer. Tych dwoje poznajemy gdy są jeszcze podlotkami i wraz z kolejnymi stronami wędrujemy w kolejne lata ich życia. Janek jest chłopcem wychowujący się wśród lasów, ptaków które uwielbia. Czasami zdarza mu się być zapraszanym do zamku aby potowarzyszyć młodym państwu w ich wyprawach. I właśnie podczas tych wspólnych wypraw rodzi się uczucie pomiędzy Wiktorią i nim, które potrafi przetrwać kolejne lata. Wiktoria bezgranicznie kocha Janka ale nie może go poślubić. Na przeszkodzie tej pięknej miłości stanęły nie tylko różnice klasowe ale uważam, iż w pewnym okresie miłość została zaprzepaszczona przez ich dumę. Ale pochłonęło mnie to uczucie tych dwojga jakże różnych osobowości.
Autor przeprowadził gruntowną analizę stanów emocjonalnych Jan i Wiktorii od lat dziecięcych do młodzieńczego buntu. Należy zwrócić uwagę na inne postaci przewijające się na kartkach książki – ich też choć w mniejszym stopniu starał się opisać autor.
Moim zdaniem warto czasami sięgnąć po książki wydane dużo wcześniej aby zapoznać się z innymi bardzo wartościowymi utworami. Gdyby nie mój klub i wyzwania czytelnicze przypuszczam że nie sięgnęłabym po tą wzruszającą opowieść o wielkiej miłości.
Moja ocena 5/6
Książkę zaliczam do wyzwań czytelniczych: „czytam książki wydane przed 1990 rokiem” oraz TRÓJKA E – PIK (marzec 2013).

 
 

Jedna aktorka druga pisarka.

16 paź


Od dawna uwielbiam filmy z Meryl Streep – jest dla mnie królową filmu. Fascynacje jej kreacjami zaczęła się od „Pożegnania z Afryką” ( widziałam kilka razy) i trwa do dziś. Ta cudowna aktorka potrafi zagrać tak różnorodne role chyba jak nikt inny. A ponieważ lubię czytać postanowiłam przeczytać książki w ekranizacjach, których Meryl Streep wystąpiła ( szczegóły na stronie Meryl Streep).


Drugą kobietą której tym razem zafascynowało mnie jej pisarstwo jest Amelie Nothomb belgijska pisarka pisząca w języku francuskim. Do przeczytania jej pozycji zachęciły mnie zaprzyjaźnione bibliotekarki z filii nr 4 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Czeladzi. I wpadłam po uszy. Zafascynowała mnie twórczość tej pisarki tworzącej nie długie książki ale za to jakie. Autorka potrafi bardzo dobrze przeniknąć w głąb ludzkiej osobowości ( więcej o pisarce na stronie Amelie Nothomb ).

 

Moda na autora – Stanisław Goszczurny

16 paź

Chciałam zaprezentować w ramach wyzwania czytelniczego MODA NA AUTORA sylwetkę Stanisława Goszczurnego. Skąd taki wybór? Szczerze muszę przyznać iż dzięki innemu wyzwaniu czytelniczemu TRÓJKA E – PIK, którego autorką jest serdegna. Jednym z propozycji na miesiąc październik było przeczytanie książki z motywem morza/ oceanu. I ty zaczęły się moje poszukiwania co by ty przeczytać? Zaczęłam szukać na portali Lubimy Czytać. Trochę mi to czasu zajęło ale warto było. Dzięki temu znalazłam książkę „Morze nie odda ofiar” autorstwa Stanisława Goszczurnego. Pozycja ta całkowicie mnie pochłonęła nie mogłam się od niej oderwać. Warto wspomnieć, iż oparta jest na faktach. Autor z dużym znawstwem opisuje życie ludzi na statku oraz sam wygląd i mechanizmy się tam znajdujące. W trakcie lektury zaczęłam szukać więcej informacji na temat jego twórczości gdyż wiem że nie jest to moje ostatnie spotkanie z jego książką. Polecam szczególnie tym co interesują się literaturą marynistyczną.
Stanisław Goszczurny (ur. 25 września 1929 w Kaliszu, zm. 13 maja 2003 w Warszawie) – polski pisarz i dziennikarz marynistyczny.
Ukończył dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Studiował też prawo na Uniwerystecie Poznańskim. Debiutował w 1950 roku na łamach Polskiego Radia jako publicysta. W latach 1950-1974 był redaktorem, a od 1968 do 1974 roku, redaktorem naczelnym Rozgłośni Gdańskiej Polskiego Radia. Od 1976 mieszkał w Warszawie. W latach 1981-1989 był redaktorem dziennika „Rzeczpospolita”.

Napisał 27 książek, a „Mewy” i „Prom” doczekały się adaptacji filmowej.
Wybrane książki: „Długi prosi o karę śmierci” (Wydawnictwo Morskie Gdańsk, 1970), „Prom” (Wydawnictwo Morskie, 1971), „Morze nie odda ofiar” (Wydawnictwo Morskie, 1981), „Szablą i fortelem” (Nasza Księgarnia, 1977), „Za cenę własnego życia” (KAW, 1982), „A żyć trzeba dalej” (Wydawnictwo Morskie, 1985), „Opowiastki dla Kubusia” (KAW, 1986), „Mewy” (Wydawnictwo Morskie, 1987), „Stella Maris” (Wydawnictwo Morskie Gdańsk, 1989), „Skrawek nieba” (Wydawnictwo Morskie, 1990), „Jolka, córka Mewy” (Marpress, 1993).

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Wyzwanie czytelnicze

 

„Dzidek” Stefan Wroński

15 paź

Dzidek
Autor: Stefan Wroński

wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 19 lutego 2013
ISBN: 9788378394631
liczba stron: 432

Stefan Wroński dziennikarz od kilku lat związany z prasą i telewizją za sprawą swojej powieści przenosi nas do Warszawy lat trzydziestych. Głównym bohaterem tej cudownej książki jest Marian a w zasadzie Dzidek – mały warszawski łobuziak. Dzidek ma też swoich kumpli również niezłych rozrabiaków. Te urwisy rozrabiają na warszawskich podwórkach wprawiając w czyn swoje różnorodne pomysły. Ich figle nie zawsze przypadają do gustu dorosłym, którzy często odgrażają się Dzidkowi i jego kumplom. Jak na andrusów przystało wplątują się w aferę z cenną ikoną, która należy do ojca Dzidka szanowanego lekarza. Jak się zakończy cała ta przygoda o tym można przeczytać na kolejnych stronach książki. Kończą się beztroskie lata trzydzieste gdy nad Polską zbierają się ciemne chmury. Nasze urwisy muszą szybko dorosnąć. Wybucha wojna i Dzidek wraz z kumplami wstępują do Szarych Szeregów. Od tego momentu nie obce im będą słowa: honor, ojczyzna ale będą musieli zweryfikować także swoje relacje i przyjaźnie.
Autor przeniósł nas w cudowny warszawski klimat lat trzydziestych gdzie królowali: awanturnicy, Żydzi, kupcy, pijacy… Czytając kolejne strony można przenieść się na uliczki Warszawy i oczami wyobraźni zobaczyć te wszystkie barwne postacie wykreowane przez Stefana Wrońskiego. Warto zwrócić uwagę na styl pisarski autora – prosty ale trafiający do czytelnika. Chyba o to w dobrej powieści chodzi. Błąd nie dobrej bardzo dobrej.
Moją uwagę przyciągnęła także okładka. Tak właśnie można sobie wyobrazić tego warszawskiego cwaniaka Dzidka z tym łobuzerskim spojrzeniem. Autorem projektu okładki jest Paweł Panczakiewicz. Brawo!
Dzidka po prostu pochłonęłam, nie mogłam się od niej oderwać. Gorąco polecam.
Moja ocena 6/6
Książkę zaliczam do wyzwania czytelniczego TRÓJKA E – PIK

 

„Niemiecki taniec” Maria Nurowska

12 paź

Niemiecki taniec
Autor: Maria Nurowska

wydawnictwo: W.A.B.
data wydania: 2000
ISBN: 8388221353
liczba stron: 280

Maria Nurowska jest jedną z najbardziej znanych pisarek polskich. Autorką wielu bestsellerów, której książki przetłumaczono na szesnaście języków. Dlatego też chętnie sięgam po książki tej pisarki gdyż często skłaniają one do przemyśleń co ja bym zrobiła na miejscu głównego bohatera? I dlatego też poszukując książki do kolejnego wyzwania czytelniczego mój wybór padł na „Niemiecki taniec”. Pani Nurowska i tym razem mnie nie zawiodła.
„Niemiecki taniec” opisuje na przestrzeni kilkunastu lat losy Elizy i Marianny von Saarow. Eliza kobieta w podeszłym wieku mieszkająca w domu opieki pewnego dnia otrzymuje list od Marianny aż z dalekiej Afryki. Marianna, która jest tam misjonarką odzywa się po latach milczenia i prosi ja aby do niej przyjechała. I w tym momencie pojawiają się wspomnienia minionych lat spędzonych na Pomorzu, wojny i powojennej tułaczki, aż wreszcie wielkiej nieszczęśliwej miłości. Starsza pani myśli także o swojej utraconej w zawierusze powojennej malutkiej córeczce. Sama nie wyrusza w daleką podróż ale wysyła swojego sekretarza Vaclava, który ma się spotkać z Marianną a w zasadzie matką Elżbietą. Jaki będzie rezultat tej eskapady? Jaką tajemnicę rodzinną skrywają te dwie kobiet i czy znajdą w sobie tyle hartu ducha aby teraz przerwać milczenie? Na te pytania znajdą odpowiedź Ci którzy sięgną po powieść Marii Nurowskiej.
Książkę czyta się szybko pomimo iż akcja toczy się obecnie i w przeszłości. Z kolejnymi stronami autorka buduje atmosferą napięcia co do kolejnych losów bohaterek. Pani Nurowska bardzo dobrze przedstawiła portrety psychologiczne bohaterek. Dialogi zwarte w teksie dodają akcji wartkości.
Moim zdaniem wartą uwagi jest także postać sekretarza Vaclava i jego losy związane z wyprawą w nieznane, która także wpłynęła na jego życie osobiste.
Moja ocena 5,5/6
Książkę zaliczam do wyzwania TRÓJKA E-PIK

 
 

„Morze nie odda ofiar” Stanisław Goszczurny

06 paź

Morze nie odda ofiar
Autor: Stanisław Goszczurny

wydawnictwo: Wydawnictwo Morskie
data wydania: 1981
ISBN: 8321551823
liczba stron: 172

Stanisław Goszczurny pisarz, dziennikarz i publicysta. W latach 1950 – 74 pracował w dziale publicystyki Polskiego Radia. 20 lat był związany z Wydawnictwem Morskim z Gdyni. Napisał 27 książek z których dwie zostały sfilmowane „Mewy” i „Prom”. Jedną z jego powieści która wzbudziła moje zainteresowanie jest „Morze nie odda ofiar”. Jak sam autor zaznaczył na wstępie powieść jest oparta na tle wydarzeń prawdziwych, ale nie jest to wierna relacja. Nazwiska bohaterów oraz nazwy statków są nieprawdziwe.
Kapitana Wentę poznajemy w chwili jego obejmowania w zastępstwie „Prosny” – statku rybackiego. Nie jest on tym faktem zadowolony ponieważ został odwołany z zasłużonego urlopu. Załoga statku przyjmuje nowego „starego” z dużą rezerwą. Kapitan wprowadza swoje zasady kierowania statkiem co w szczególności nie za bardzo podoba pierwszemu oficerowi Janowi Kubiakowi. Ale mino tych animozji praca na statku idzie swoim rytmem a ładownie powoli zapełniają się rybami. I wydawało by się że reszta rejsu przebiegnie cicho i spokojnie. Ale życie lubi płatać figle. Dwóch członków załogi poważnie zachorowało i kapitan pomimo nienajlepszych warunków pogodowych podejmuje decyzję o powrocie do portu. Próbuje wprowadzić „Prosnę” nocą do portu i …No właśnie statek ulega uszkodzeniu. Od tego momentu rozpoczyna się dramatyczna walka o uratowanie statku a w konsekwencji życia ludzi.
Autor z dużym wyczuciem potrafił opisać zachowanie ludzi podczas przebywania cały czas w tym samym towarzystwie dwadzieścia cztery godziny na dobę. Z wielką precyzją opisuje przebieg akcji ratowniczej podczas której przez różnych ludzi podejmowane są dramatyczne a często wręcz niezrozumiałe decyzje.
Szczerze mówiąc z pewnym dystansem podeszła do czytania tej powieści. Co mnie zachęciło? To iż jest oparta na prawdziwych wydarzeniach. Ale czytając kolejne strony coraz bardziej wciągała mnie fabuła powieści. Czułam się momentami tak jakbym przebywała wśród załogi i czuła ten zimny wiatr na twarzy. Nie zawiodłam się czytając tę pozycję, która opisuje życie na morzu z jego wszystkimi zaletami i wadami.
Szczególnie polecam tym, którzy interesują się literaturą morską ( dokładny opis statku).
Na pewno sięgnę po cz. 2 zatytułowaną „A żyć trzeba dalej” oraz inne powieści Stanisława Goszczurnego
Moja ocena 5,5/6

Książkę zaliczam do październikowego wyzwania TRÓJKA E – PIK

 
 

„Jeden kierunek ruchu” Joanna Chmielewska

01 paź

Jeden kierunek ruchu
Autor: Joanna Chmielewska

wydawnictwo: Polski Dom Wydawniczy
data wydania: 1994
ISBN: 8370431313
liczba stron: 114
Sięgając po tę pozycję zwróciłam uwagę pani Chmielewskiej zwróciłam uwagę na informację zamieszczoną z tyłu książki – romans tragiczny. Mnie od zawsze ta autorka kojarzyła się z kryminałami a ponieważ uwielbiam jej poczucie humoru zabrałam się do lektury. Po przeczytaniu kilku stron czułam się trochę rozczarowana bo spodziewałam się czegoś innego. Na ale do rzeczy. Książka jest napisana w formie listów. Listy pisze samochód marki Skoda do swojego ukochanego właściciela. Skoda relacjonuje swoje codzienne perypetie gdy prowadzi ją Ona czyli dziewczyna właściciela: gdzie były, koga woziła, co się popsuło itp. Jak widać samochód też się może zakochać i tęsknić za swoim uwielbianym kierowcą. Książka może jak na panią Chmielewską nie powala humorem ale da się przeczytać. Czasami tylko mnie nudziły niektóre opisy ale może tak miało być skoro pisze samochód!
Moja ocena 3,5/6
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania OD A DO Z

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Wyzwanie czytelnicze